Koty były wokół mnie zawsze. Uwielbiam ich mruczenie, grację w ruchach i miękkie futerko.
Pokazuję zdjęcia ze świąt z zeszłego roku. To było pierwsze spotkanie Borysa i Karmelka z choinką. Była porządnie umocowana w wiadrze z cegłami, dlatego przetrwała ich zainteresowanie. Choć bardzo starały się udowodnić, że i ją grawitacja obowiązuje.

Tu Borys zastanawia się czy już „zemdleć” choinkę czy jeszcze trochę poczekać.

Karmelek zaś postanowił wprowadzić zaciemnienie na choince.
