Od wyrzucenia do ikony stylu
Ten uroczy bałwanek był skazany już na wyrzucenie, ale w porę pojawiłam się ja. Zabrałam go ze sobą z myślą , że jeszcze będziesz wzbudzał zachwyt. Był środek lata. Nie miałam jakoś natchnienia na zagłębianie się w zimowe klimaty. Dlatego świecznik trafił do pudła z rzeczami „na później”.

Jesienna inspiracja
Pojawiła się jesień, wieczory stawały się coraz dłuższe. Zaczęłam wyciągać rzeczy związane z tematyka jesienną i zimową. Powstał wtedy kapelusz jesienny na bazie tiary z Harrego Pottera. Później zajęłam się świecznikiem. Odświeżyłam go, zrobiłam kapelusz aby bałwanek miał w czoło ciepło i jednocześnie stał się stylowym jegomościem. Całą figurkę skropiłam białą farbą, która ma imitować śnieg.

Szczegóły, które mają znaczenie.
Brakowało szklanego pojemnika na świecę. Jestem mentalnym chomikiem i zbieram różne rzeczy, które przerobię … kiedyś. 🙂 Szklanych pojemniczków mam mnóstwo. Wybrałam taki, który nie będzie zaburzał proporcji kompozycji. Wygrawerowałam na nim płatki śniegu. Przykleiłam do „pleców” bałwanka.

Minimalizm w zimowym wydaniu
Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. Bałwanek zyskał nowe życie i stał się minimalistyczną ozdobą, która wprowadza do wnętrza przytulny klimat. Choć kusiło mnie, aby dodać więcej ozdób, ostatecznie zdecydowałam się na prostotę.

